POLSKA FILOZOFIA WOLNOŚCI | Kazimierz Ajdukiewicz

Kazimierz Ajdukiewicz

POLSKA FILOZOFIA WOLNOŚCI

Słowo Polskie r. XXIV (1920), nr 599 (z 23.12), s. 3–4.

Pragnę w artykule tym zaznajomić szersze koła z pewnymi pracami polskimi na wskroś oryginalnymi, o charakterze ściśle naukowym, jakkolwiek dotyczą one tematu zdającego się wieść w zawrotne otchłanie metafizyki, jakim od czasów Kanta ma być zagadnienie wolności. Filozofowie polscy doby współczesnej wyzwoleni z mgieł nieproduktywnej spekulacji podejmują problemat wolności i twórczości, badając treść pojęcia wolności i analizując warunki, pod jakimi o wolności człowieka i jego działania może być mowa.

Prace, o których pisać zamierzam, noszą piętno wszelkich zamierzeń naukowych: cechuje je odwaga, nakazująca autorom krytycznie docierać do najbardziej zakorzenionych umysłowi założeń, i moc twórcza, która buduje nowy system prawd podstawowych, skoro dawny okazał się zbyt ciasnym i niewytrzymującym krytycznej analizy. Prace naszych myślicieli są więc pracami konstruktywnymi, wzbogacającymi arsenał myśli w nowe narzędzia i zapasy, a nie tylko usuwającymi zło zakorzenione przez tradycję.

Mówię o pracach Kotarbińskiego i Łukasiewicza. Zagadnienie wolności podejmuje pierwszy z nich w jednym ze swych Szkiców praktycznych12 zatytułowanym „Zagadnienie istnienia przyszłości”. Wolność jest własnością, jaką człowiekowi przypiszemy, gdy człowiek może coś zrobić. Wolnym jest człowiek, gdy pewną sferę przedmiotów może do życia, do bytu powołać. Jakież musi być ustosunkowanie owej sfery przedmiotów, decydującej o wolności człowieka, do bytu?

Jeśli możemy zrobić, aby coś było, to możemy też wtedy zrobić, aby tego czegoś nie było i odwrotnie. Jeśli mogę jutro wyjechać z miasta i jeśli mam to móc wykonać jako wolny czyn, a nie proces automatyczny, w takim razie mogę jutro o tej samej porze i nie wyjechać, pozostać; jeżeli możemy wolnym czynem odebrać sobie życie w pewnej chwili, to możemy wtedy i tak się zachować, aby w tej chwili jeszcze żyć. Ta możność obusieczna jest warunkiem wolności i twórczości w najszerszym znaczeniu tych wyrazów.

Wolność, a więc możność stworzenia czegoś, nie może dotyczyć rzeczy przeszłych ani teraźniejszych; jeśli gdzie szukać należy sfery czynu, to jedynie tylko w państwie przyszłości. Ale też i w tej bezbrzeżnej sferze przyszłości wielka część ogółu rzeczy, lepiej może: wielka część stanów rzeczy nie jest dostępna stworzeniu, tak jak i stany rzeczy, które minęły. Nie możemy sprawić, aby Golfstrom jutro przez Polskę popłynął, ani tego, byśmy nie umarli. Dziś już jest prawdą i prawdą było od chwili stworzenia świata, że Golfstrom nie popłynie jutro przez Polskę, tak jak od chwili naszych narodzin jest prawdą, że umrzemy. Albowiem istnieje to, co stwierdza sąd prawdziwy, a nie istnieje, co stwierdza sąd fałszywy. Odkąd więc sąd stwierdzający fakt przyszły jest prawdziwy, odtąd istnieje fakt ten jako przyszły. Co innego bowiem istnienie jakiejś rzeczy, a co innego jej obecność. Słowo „jest” ma charakter dwuznaczny. Gdy mówię, że przedmiot A jest, mogę rozumieć to na dwa sposoby: raz, że przedmiot A jest obecny, teraźniejszy; drugi raz, że sąd stwierdzający przedmiot A jest prawdziwy. Dla uniknięcia nieporozumień używać będziemy wyrazu „jest” tylko w drugim z wyżej wymienionych znaczeń. W tym to i tylko w tym znaczeniu możemy powiedzieć, iż ostatnia wojna światowa jest największym kataklizmem historii. W tym też znaczeniu o wszystkich przeszłych i o wielu przedmiotach przyszłych możemy dziś twierdzić, że są. Sierpniowe zaćmienie słońca w roku 1921 jest już w chwili obecnej, nb. jako przyszłe. Czy jednak przyszłość cała w tym znaczeniu jest już w chwili obecnej? Zapytajmy jednak lepiej, czy moglibyśmy cokolwiek stworzyć, gdyby wszystko przyszłe w chwili obecnej istniało, tzn. gdyby były prawdą wszystkie sądy stwierdzające przedmioty przyszłe? Czy wolność nie postuluje koniecznie, iżby nie wszystkie sądy dotyczące przyszłości były prawdziwe?

Wolność się kończy tam, gdzie się zaczyna prawda, a nie dopiero tam, gdzie się zaczyna przeszłość. Bo jakże można stworzyć to, co już jest, co się stało, czy też to, co jest stworzone? Można stworzyć najwyżej coś podobnego, ale tego już nie. Ale i nie jest fałszem, że to jest, co mogę stworzyć. Bo jakże może istnieć to, czego istnienie stwierdzający sąd jest fałszem. Gdy sąd stwierdzający jutrzejsze powstanie nowej mojej symfonii dziś jest fałszem, jakże możliwe byłoby powołać ją jutro do bytu i tym samym dołączyć do jednego i tego samego sądu, będącego od dzisiaj fałszem, atrybut prawdy? Co dziś jest fałszem, zostanie nim po wieki wieków, byłoby tym i jutro; gdyby zaś miało być jutro prawdą, byłoby jutro i prawdą, i fałszem; w ten zaś sposób wykroczyłoby przeciw najszanowniejszej z zasad: zasadzie sprzeczności.

Skoro więc nie można stworzyć ani tego, co stwierdzający sąd jest prawdziwy, ani tego, co stwierdzający sąd jest fałszywy, w takim razie warunkiem wolności, warunkiem możności stworzenia czegoś jest, aby sąd stwierdzający o tym czymś nie był ani prawdą, ani fałszem. Nazwijmy sądy ani prawdziwe, ani fałszywe, niezdecydowanymi. Tę samą nazwę nadajemy też przedmiotom stwierdzanym przez sądy niezdecydowane. Dziś jest prawdą, że umrę, a fałszem, że wiecznie żyć będę. Lecz czy tak samo prawdą, jak to, że umrę, jest i to, że umrę o tej a tej godzinie i minucie, i to może, że z dwóch rozstajnych dróg wejdę na prawą, nie na lewą? Nie, są to rzeczy niezdecydowane; są one w naszych rękach, w naszej władzy. Krainę przyszłości dzieli wielka rzeka wolności na świat rzeczy możliwych, dostępnych twórczości, i świat rzeczy już zdecydowanych.

Nim przejdziemy do rozpatrzenia argumentów przytaczanych przeciw poglądowi przyjmującemu rzeczy możliwe i sądy niezdecydowane, przyjrzyjmy się trudnościom, na jakie naraża stanowisko przeciwne.

Znane są powszechnie konsekwencje, do jakich wiedzie pogląd, że wszystko w świecie, a więc i moje postanowienia i decyzje, mają w przeszłości swoją przyczynę. Konsekwencje te noszą nazwę fatalizmu i wiary w przeznaczenie. Wedle nich twórczość jest niemożliwa, a nawet zbyteczna. Jeżeli każda rzecz przyszła wynika jako skutek z rzeczy minionych, tak iż gdy ta przeszła, przyczyna, jest, wówczas i ta przyszła, skutek, też jest w sensie prawdziwości sądu twierdzącego o niej, gdy prawdziwy jest sąd stwierdzający przyczynę. Ponieważ jednak, mówiąc w skróceniu, cała przeszłość jest, zatem i cała przyszłość jest już; zatem wolność i twórczość to utopie. Determinizm wiedzie do odrzucenia wolności, ponieważ prowadzi do konsekwencji, że cała przyszłość już jest, że sądy, stwierdzające ją, są prawdami. Wolność i twórczość, jak widzimy, kończy się nie dopiero tam, gdzie się zaczyna skutek przyczyny, ale tam już, gdzie się zaczyna prawda.

Jeżeli cała przyszłość jest, wówczas działanie wolne, twórczość, nie tylko są niemożliwe, ale w dodatku niepotrzebne. Bo czyż nie jest zbyteczne robienie czego- kolwiek dla osiągnięcia celu, który już jest, stał się, jest nam przez los darowany? Zacytujmy dosłownie Kotarbińskiego:

Konkluzja z tego, że jeśli chcesz, aby się jutro odbyło coś, mówiąc potocznie, to równie dobrze nie masz nic do zrobienia w tym celu, gdy to coś zajść ma w regionach tobie niedostępnych, jak i wtedy, gdy zajść ma tuż w twojej tak zwanej sferze wpływu, gdzie między innymi fizyczna twoja siła sięga, oraz umiejętność kierowania siłą; w ogóle nie masz nigdy do zrobienia nic potrzebnego do swojego celu i jeśli pewne twe tzw. czyny są do tego potrzebne, to tylko takie, które się stać muszą, bo są już pośród prawd zapisane. Wszystko, co możesz zrobić z wolnego wyboru, jest zbyteczne; równie zbyteczne będzie, kiedy założysz ręce i będziesz czekał, jak kiedy pójdziesz na prawo, gdy cel twój przy lewej drodze; równie zbyteczne, bez celu będzie, jeżeli naprawdę to a to możesz zrobić, albo się od tego powstrzymać. Ale się pociesz: nic nie możesz, czego byś nie musiał, i jeśli masz co do wolności większe wymagania, zrezygnuj. Zresztą i zrezygnować jeśli możesz, to musisz, a czyż ma sens radzić komuś zrobić coś, co się nie odbyć nie może, co się nie może zbliżyć, ani oddalić, ani zmienić, skoro już jest takie a takie.

Do nadejścia rzeczy upragnionej przyczyniamy się o tyle, o ile musimy; nie mniej i nie więcej niż przyczyniamy się do nadejścia rzeczy znienawidzonej, bo wszystko to, co tu uczynić możemy, uczynić też musimy. Oto konsekwencja, do której nas zawiodło przyjęcie, że każda rzecz albo jest, albo nie jest, w sensie prawdziwości lub mylności sądu stwierdzającego ją.

Istnieje jednak poważna trudność, która postulat wolności mogłaby obalić. Postulat wolności zdaje się bowiem popadać w sprzeczność z jedną z najgłówniejszych zasad logicznych, zasadą wyłączonego środka, sformułowaną: „Jeśli pierwszy z dwóch sądów sprzecznych jest fałszywy, to drugi jest prawdziwy; gdy drugi jest fałszywy, to pierwszy jest prawdziwy”. Tej nieulegającej żadnej wątpliwości zasadzie chcą jednak niektórzy nadać postać: „Z dwu sądów sprzecznych jeden jest prawdziwy”,

a więc wedle tego sformułowania jedna z dwu ewentualności sprzecznych musiałaby koniecznie zajść, tylko nie wiadomo która. Gdyby zasada wyłączonego środka dostępna była temu drugiemu sformułowaniu, wówczas źle przedstawiałyby się szanse wolności. Wolność bowiem wymaga, iżby o pewnej rzeczy, o moim jutrzejszym czynie, wypowiedziany sąd twierdzący ani nie był prawdziwy, ani fałszywy. W myśl jednak rzekomej zasady wyłączonego środka, rzekomo brzmiącej: „Z dwu sądów

sprzecznych jeden jest prawdziwy” musiałby sąd przeczący temu jutrzejszemu czynowi być prawdziwy, skoro sąd stwierdzający mój czyn w myśl postulatu wolności nie jest prawdziwy. Tu zaś wkracza uznana powszechnie zasada sprzeczności i wyrokuje, że skoro sąd przeczący memu jutrzejszemu czynowi jest prawdziwy, to sąd stwierdzający ten czyn musi być fałszywy. Ale i to wyklucza postulat wolności na równi z przypuszczeniem, że sąd stwierdzający mój jutrzejszy czyn jest prawdziwy.

Obie powyższe więc zasady razem, rzekoma zasada wyłączonego środka i zasada sprzeczności zabraniają nam uznać jakikolwiek czyn czynem wolnym.

Atoli łatwo spostrzec, że zasada wyłączonego środka w naszym sformułowaniu, jakie nadaliśmy jej na początku ostatniego ustępu, wcale nie jest równoważna twierdzeniu, że jeden z dwóch sądów sprzecznych musi być prawdziwy.

Mówi ona bowiem, że jeśli jeden [jest] fałszywy, to drugi prawdziwy; wyniknęłoby stąd, że jeden z nich jest prawdziwy, gdybyśmy już z góry wiedzieli, że jeden z nich musi być fałszywy. W tym właśnie leży zasadniczy pomysł pracy Kotarbińskiego, że poza ewentualnościami: prawdziwy i fałszywy, jest jeszcze trzecia: sąd ani prawdziwy, ani fałszywy — sąd niezdecydowany.

W ten sposób przyczyniła się teoria wolności do wyświetlenia różnych niezależnych od siebie znaczeń tzw. zasady wyłączonego środka, która właściwie nazwę swą stracić powinna, bo pomiędzy prawdą i fałszem znaleziono środek — niezdecydowanie sądu; pomiędzy bytem i niebytem środek — możliwość. Rzuciła nadto światło na wieloznaczność przeczenia. Zaprzeczenie pewnej rzeczy nie wtrąca jej jeszcze w otchłanie niebytu, ponieważ między bytem a niebytem jest naprawdę trzecia jeszcze ewentualność, jak poza tym, że lampa jest zwierzęciem żywym, i tym, że lampa jest zwierzęciem nieżywym, jest jeszcze trzecia ewentualność, że lampa wcale nie jest zwierzęciem. Gdy mówimy o czymś, że istnieje, to coś stwierdzając, oraz gdy mówimy, że «nie istnieje», gdy negujemy, wydając sąd przeczący, suponujemy pewien gatunek wspólny istnieniu i nieistnieniu. Ale można i ten gatunek zanegować i powiedzieć, że przedmiot dany ani jest, ani «nie jest», tylko że nie jest w innym, szerszym zakresie. W tym szerszym znaczeniu przeczenia lepiej mówić zamiast „Rzecz nie jest” — „Rzecz nie jest gotowa, nie jest zdecydowana”.

Oto w głównych zarysach treść rozprawy Kotarbińskiego; jest to pierwszy zamach na zakorzeniony pogląd, iż poza bytem i niebytem nie ma nic — zamach podjęty w imię wolności. Pierwsza próba wyzwolenia, niepozbawiona braków, z których sobie autor zdaje sprawę. Zaatakowano naszego autora w sposób bardzo dlań dotkliwy, z punktu widzenia utartej, przyjętej logiki. Okazała się potrzeba rozszerzenia ciasnych ram logiki przekazanej, by w nim pomieścić twórczość.

O dziele tym pomówię w artykule najbliższym.

Kazimierz Ajdukiewicz

 

PDF Kazimierz Ajdukiewicz autobiografia i eseje z lat dwudziestych Filozofia_Nauki-r2013-t21-n2-s159-184

 


ajdukiewicz
Kazimierz Ajdukiewicz (pierwszy z prawej) na tle pociągu pancernego „Odsiecz”

 

 


 

 

Leave a Reply